"Hazel Wood" Melissa Albert
Cykl: The Hazel Wood
Tom I
Większość swojego siedemnastoletniego życia Alice spędziła z matką w drodze,
uciekając przed prześladującym je pechem. Jednak dopiero kiedy jej żyjąca w osamotnieniu babcia, autorka kultowych, mrocznych historii, umiera w swojej posiadłości Hazel Wood, Alice dowiaduje się, co oznacza prawdziwy pech. Jej matka znika, porwana przez tajemniczą postać z groźnej krainy, o której pisała babcia Althea. Jedyną wskazówką Alice jest notka zostawiona przez matkę: „Trzymaj się z dala od Hazel Wood”. Dotychczas Alice wystrzegała się dziwacznych fanów swojej babki. Teraz jednak nie ma wyboru i postanawia skorzystać z pomocy kolegi ze szkoły, a jednocześnie wielbiciela twórczości Althei – Ellery’ego Fincha. Wyruszają do Hazel Wood, by uratować matkę, a następnie trafiają do świata opisanego przez Altheę, gdzie Alice być może uda się poznać prawdę na swój własny temat.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 376
Cena detaliczna: 39.90 zł
Opinia:
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Wzięłam ją ze sobą na długą podróż, licząc na wciągającą historię – i na początku rzeczywiście tak było. Powieść opowiadała o przygodach matki i córki, które prowadziły dość niestandardowe życie – co jakiś czas pakowały wszystko i ruszały dalej w świat. Brzmi interesująco, prawda? Szczególnie że nad ich losami zdawał się unosić cień pecha – wszędzie, gdzie zatrzymały się na dłużej, działo się coś niepokojącego, dziwnego albo wręcz tragicznego. Ta część książki naprawdę mnie wciągnęła. Klimat tajemnicy, nieoczywiste relacje między bohaterkami i poczucie, że za chwilę wydarzy się coś ważnego – wszystko to sprawiało, że chciało się czytać dalej. Niestety, mniej więcej w połowie książki wszystko zaczęło się sypać. Historia skręciła w stronę, która kompletnie do mnie nie trafiła. Porwanie matki przez jakieś dziwne, nadprzyrodzone istoty, tajemnicza posiadłość w innym wymiarze, nadmiar magicznych wątków i zbyt rozwlekłe, momentami wręcz nużące opisy – to już nie było to, czego się spodziewałam. Zamiast rosnącego napięcia pojawiło się zagubienie, chaos i wrażenie, że fabuła zaczęła się rozmijać sama ze sobą.
Mam poczucie, że ta książka miała duży potencjał, ale niestety został on zmarnowany przez zbytnią komplikację i przekombinowanie drugiej połowy. Zakończenie słabe, jak można spodziewać się po baśni z happy endem.
Czy polecam? Trudno powiedzieć. Jeśli lubisz klimatyczne historie z elementami nadprzyrodzonymi i nie przeszkadza Ci baśniowy absurd, być może znajdziesz w tej książce coś dla siebie. Ale jeśli szukasz dobrze skonstruowanej, trzymającej w napięciu opowieści – może lepiej sięgnąć po coś innego.
Moja ocena: raczej słaba, ale to oczywiście tylko moje subiektywne odczucie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz