niedziela, 7 grudnia 2025

"Prodigy" Marie Lu

"Legenda. Wybraniec" Marie Lu
Cykl: Legenda
Tom II



Day i June, chcąc ratować Edena, dołączają do Patriotów. 
Elektor Primo umiera. Władzę obejmuje jego syn – Anden. Kim jest? Wrogiem czy wybawcą?
Przywódca Patriotów jest pewien odpowiedzi i wierzy, że tylko krwawa rewolucja może uratować kraj. Day i June muszą podjąć decyzję, po której stronie barykady stanąć.
Day i June docierają do Vegas w chwili, kiedy staje się coś nieprawdopodobnego: Elektor Primo umiera, a jego syn – Anden – przejmuje rządy w Republice. W chwili kiedy kraj pogrąża się w chaosie, Day i June dołączają do Patriotów. W zamian za obietnicę odnalezienia Edena oraz przerzucenia ich do Kolonii, Day decyduje się na coś, czego unikał przez całe życie – razem z June wezmą udział w zamachu na nowego Elektora Primo.
Śmierć Elektora to szansa na zmiany w kraju, w którym mieszkańcy zbyt długo byli zmuszani do milczenia.
Jednak kiedy June zbliża się do Elektora, zdaje sobie sprawę, że Anden w niczym nie przypomina swojego ojca. Dziewczyna jest rozdarta między tym, czego oczekują od niej Patrioci, a swoim przeczuciem: A jeśli to właśnie Anden jest nadzieją na nowy początek? Czy rewolucja nie powinna być czymś więcej niż zemstą pełną gniewu i krwi? A co jeśli Patrioci się mylą?


Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 368 
Cena detaliczna: 39,90 zł


Opinia:

Po długich miesiącach w końcu udało mi się ją skończyć! 
Zaczęłam ją czytać parę miesięcy temu, ale w połowie zupełnie straciłam zainteresowanie. Odłożyłam ją „tylko na chwilę”, która finalnie przeciągnęła się aż do czterech miesięcy. Dopiero „projekt słoik” sprawił, że ponownie po nią sięgnęłam i tak, książka została wymęczona do końca.
Pierwsza część tej serii totalnie mnie pochłonęła. Bardzo mocno angażowałam się w losy June i Daya, ich relacja oraz dynamika działań były na tyle intensywne, że trudno było się oderwać. Niestety w tej części tego już nie czułam. Fabuła dłużyła się niemiłosiernie, miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu, a bohaterowie kręcą się w kółko. Przez większość książki po prostu się nudziłam i musiałam się zmuszać, żeby czytać dalej.
Dopiero ostatnie rozdziały wreszcie mnie wciągnęły, ale… nie na długo. Kiedy już pojawiła się akcja i pojawiła się nadzieja, że historia ruszy z kopyta, zakończenie okazało się dla mnie rozczarowujące. Zamiast satysfakcji zostało poczucie niedosytu i lekkiej frustracji.
 Na szczęście została mi jeszcze ostatnia część i naprawdę liczę na to, że okaże się lepsza, bardziej dynamiczna i przywróci mi to zaangażowanie, które czułam na początku przygody z tą serią.

Brak komentarzy: