"Pierwsza Dziewczynka" Amy Harmon
Cykl: Kroniki z Saylok
Tom I
Autorka bestsellerów New York Timesa przychodzi z zapierającą dech w piersiach
powieścią fantasy o przeklętym królestwie, walczących klanach i nieoczekiwanym ocaleniu.
Bayr z Saylok, bękart potężnego i zazdrosnego wodza, jest prześladowany przez rzuconą przed laty przez jego umierającą matkę klątwę. Zraniona Desdemona, która została porzucona i pozbawiona szansy na szczęście, przeklęła tę ziemię słowami: „od tego dnia w Saylok nie będzie córek”.
Bayr, wychowany wśród opiekunów na Świątynnym Wzgórzu, jest obdarzony nadludzką siłą i nazbyt ludzkim sercem bijącym w jednym celu: aby chronić Albę. Pierwszą dziewczynkę urodzoną od prawie dwóch dekad będącą zbawieniem dla zagrożonego królestwa. Teraz los Saylok zależy od Alby i Bayra, których więź pomimo nadchodzącego niebezpieczeństwa się pogłębia. Bayr zmuszony do walki z wrogami zagrażającymi królestwu, staje się odpowiedzialny za księżniczkę, do której pała coraz większym uczuciem.
Młodzi kochankowie nie wiedzą, że każde z nich zagraża królowi, chciwemu człowiekowi, który zbudował swój tron na kłamstwach, morderstwach i zdradzie. Jest tylko jeden sposób, aby obronić swoją krainę przed zepsuciem. Przełamując klątwę, mogą pokonać króla. Ale mogą też zniszczyć samych siebie.
Wydawnictwo: Nowe strony
Liczba stron: 426
Cena detaliczna: 41,90
Opinia:
Zaciekawił mnie już sam tytuł, dlatego postanowiłam ją zakupić. Co ciekawe, książka została wylosowana w moim projekcie „słoik” i podejrzewam, że gdyby nie to, jeszcze długo nie sięgnęłabym po ten tytuł. A byłaby to naprawdę duża strata!
Książkę czyta się niezwykle przyjemnie. Od pierwszych stron wciąga w swój świat i właściwie nie pozwala się od siebie oderwać. Jest bardzo dynamiczna, akcja toczy się szybko, a kolejne wydarzenia coraz bardziej nas zaciekawiają. Nie ma tu miejsca na nudę.
To, co szczególnie mnie urzekło, to połączenie fantastyki z mitologią nordycką. Ten motyw został wpleciony w historię w ciekawy i spójny sposób, dzięki czemu świat przedstawiony wydaje się bardziej mroczny, surowy i pełen niebezpieczeństw. Książka jest dość nietypowa jak na fantastykę często leje się krew, pojawiają się brutalne sceny, bitwy i bójki.
Bardzo podobało mi się to, że napięcie utrzymuje się praktycznie przez cały czas. Ciągle coś się dzieje, bohaterowie stają przed kolejnymi wyzwaniami, a stawka nieustannie rośnie. To sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę.
Jeśli ktoś lubi mroczną fantastykę, inspirowaną mitologią nordycką, pełną walk, brutalności i nieprzewidywalnych zwrotów akcji, zdecydowanie powinien sięgnąć po ten tytuł. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i cieszę się, że projekt „słoik” sprawił, że dałam tej książce szansę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz