"Przygody Piotrusia Pana"
James Matthew Barrie
Cykl: Mistrzowie Słowa 3
Tom VIII
"Wszystkie dzieci, prócz jednego, dorastają". Ale zanim stracą dziecięcą radość i
odwagę lub nieco później - gdy zatęsknią do krainy dzieciństwa, tak jak Wendy z rodzeństwem mogą dać się porwać Piotrusiowi do Nibylandii. Muszą jednak gorąco wierzyć w istnienie wyspy, bo inaczej nigdy jej nie zobaczą. Ominie ich wtedy spotkanie ze syrenami, maleńkim Dzwoneczkiem, Indianami i zgrają Zaginionych Chłopców... Nie poczują dreszczu niebezpieczeństwa po wejściu na pokład okrętu jednorękiego Kapitana Haka. Nie usłyszą tykania krokodyla. I co najgorsze, nie przeżyją przygody - takiej, którą pamięta się przez długie lata po powrocie do domu.
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 256
Cena detaliczna: 39,90 zł
Opinia:
Jak dla mnie ta książka była po prostu… abstrakcyjna. Naprawdę, momentami aż brakowało mi słów. Tym bardziej mnie to zaskoczyło, bo ekranizacje Piotruś Pan uwielbiam i widziałam różne wersje każda z nich bardzo mi się podobała. Niestety, z książką zupełnie się nie polubiłam.
Rozumiem, że to literatura dziecięca a ja dzieckiem już dawno nie jestem ale mimo wszystko podczas czytania czułam raczej irytację niż przyjemność.
Absurd goni tu absurd: niania będąca psem? Pomoc domowa, która wygląda jak mała dziewczynka? Do tego Nibylandia, latający chłopiec i motyw zgubionego cienia, który zostaje zamknięty w komodzie i po odnalezieniu przyszyty… dla mnie to było po prostu za dużo.
To jedna z tych cienkich, „klasycznych” książek, które każdy zna, ale mnie osobiście bardzo wymęczyła. Czytanie jej nie sprawiło mi żadnej frajdy.
Na szczęście była częścią projektu „słoik”, więc mogę puścić ją dalej w świat. Ja na pewno do niej nie wrócę i z własnej woli ponownie po nią nie sięgnę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz