niedziela, 21 czerwca 2026

"Grzechót" Maciej Lewandowski

"Grzechót" Maciej Lewandowski 


Dziecięca ciekawość potrafi zwieść na manowce.
W ciepłe wakacje młody Jakub przedziera się przez ogrodzenie na działkę zwariowanego sąsiada, o którym krążą legendy. W jego starym sadzie znajduje szopę, a w niej pozbawione kół czarne auto. Utracona kropla krwi to według Kuby niewielka cena za błyskotkę ukradzioną z pakamery. Do czasu… Metaliczny smak juchy obudzi bestię w czarnym pojeździe.
Grzechòt to trzymająca w napięciu opowieść zabierająca czytelnika do dawnych, dziecięcych wspomnień. Co by było, gdybyśmy kiedyś nie posłuchali rodziców i zbliżyli się do czarnej wołgi?


Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 336
Cena detaliczna: 44,90 zł


Opinia :

To ewidentnie nie jest mój autor. Była to moja pierwsza książka i chyba niestety nie trafiłam na dobry początek tej przygody. Uwielbiam horrory, szczególnie takie, które potrafią zbudować klimat, wywołać napięcie i sprawić, że po odłożeniu książki nadal czujemy ten niepokój. Tutaj niestety bardzo tego zabrakło.
Sam opis książki bardzo mnie zachęcił słowiański klimat, tajemnica i obietnica czegoś mrocznego brzmiały naprawdę dobrze. Tym bardziej szkoda, że wykonanie tak bardzo mnie zawiodło. Początek nawet mnie zainteresował, były momenty, które miały potencjał i naprawdę chciałam zobaczyć, dokąd ta historia pójdzie. Niestety im dalej, tym było gorzej.
Duża część książki ciągnęła się niemiłosiernie, a momentami miałam wrażenie, że nic konkretnego się nie dzieje. Około 200 strony naprawdę zaczęłam się zastanawiać, czy nie zrobić DNF, bo czytanie stało się bardziej czekaniem na koniec niż przyjemnością. Zamiast napięcia i strachu było tylko sprawdzanie, ile jeszcze stron zostało.
Początkowo myślałam nawet, że problemem jest tłumaczenie styl wydawał mi się dziwny, momentami ciężki do przebrnięcia i napisany jakby trochę innym, starszym językiem. Później przypomniałam sobie, że autor jest Polakiem, więc nie ma tu kwestii złego przekładu. Niestety wygląda na to, że po prostu sposób napisania tej historii kompletnie do mnie nie trafił. Pojawiały się też błędy, a wiele fragmentów było dla mnie bez sensu.
Największym rozczarowaniem jest chyba to, że książka, która miała być horrorem, wcale nie była straszna. Czekałam na ciarki, napięcie i ten niepokojący klimat a dostałam raczej powolną historię, która dopiero na ostatnich dwóch rozdziałach postanowiła przyspieszyć i zrobić finał. Problem w tym, że po tak długim czasie nudy było już za późno, żeby uratować moje wrażenia z lektury.
Mam wrażenie, że ta książka może bardziej spodobać się młodszym czytelnikom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z dreszczykiem i szukają czegoś lekko niepokojącego.Szkoda, bo pomysł naprawdę miał w sobie coś ciekawego.

Brak komentarzy: