wtorek, 11 sierpnia 2026

"Kato-Tata Nie pamiętnik" Helszka Opfer

"Kato-Tata Nie pamiętnik" Helszka Opfer
 Seria: samo życie


"Kato-tata" odsłania tabu, dotyka wrażliwego ciała wykorzystywanego dziecka,
które nie szuka nigdzie pomocy a jątrzące rany nie goją się i roznoszą w nieskończoność, również na ciele i duszy dorosłej kobiety. Niechętnie rozmawiamy o molestowaniu dzieci, a już na pewno za wszelką cenę unikamy odnośników do osobistych doświadczeń naszych rozmówców, jakby bojąc się, że niechcący poruszone wspomnienia zaczną cuchnąć. Dlatego tak ważne jest, żeby to dziecko zaczęło krzyczeć, żeby wykrzyczało z siebie tę traumę, poczucie winy i strach. W "Kato-tacie" dziecko właśnie krzyczy, prostym, zwykłym językiem, wypranym z zawiłości literackiego stylu. Dopóki ten niezrozumiały ból siedzi cicho, dziecko będzie nadal cierpieć, choćby miało sto lat.
Jeśli wyobrazimy sobie "Niedole cnoty" Sade`a w połączeniu z "Malowanym ptakiem" Kosińskiego przeniesione na Dolny Śląsk w realia lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - możemy w przybliżeniu określić "Kato-tatę". Czytając tę książkę schodzimy do piekła i zastanawiamy się ile takich piekieł znajduje się w naszym najbliższym otoczeniu.




Wydawnictwo: Czarna owca
Liczba stron: 200
Cena detaliczna: 39,90 zł


Recenzja: 
To zdecydowanie jedna z tych książek, które trudno ocenić w prosty sposób. Jest ciężka, brutalna i momentami naprawdę trudna do czytania, przede wszystkim dlatego, że opisana historia wydarzyła się naprawdę. Świadomość, że nie mamy do czynienia z fikcją, sprawia, że każda kolejna strona uderza jeszcze mocniej. Książka pokazuje świat, w którym dzieci zamiast wieść normalne życie to muszą borykać się z znęcaniem psychicznym, jak i fizycznym, wykorzystywanie seksualne, alkohol lejący się strumieniami, faworyzowanie, zaniedbanie i ogromną patologią. Najbardziej przerażające jest jednak to, że osoby, które powinny chronić dzieci, są ich katami. Brakuje pomocy ze strony matki, najbliższego otoczenia, którzy powinni zauważyć, że dzieje się coś złego. Podczas lektury trudno nie zadawać sobie pytania: jak można nie zauważyć cierpienia dziecka? Jak można przejść obok niego obojętnie? I chyba właśnie to jest jedna z najmocniejszych stron tej historii zmusza do spojrzenia na krzywdę dzieci z zupełnie innej perspektywy. Pokazuje, jak ogromne konsekwencje może mieć dorastanie w domu, w którym zamiast poczucia bezpieczeństwa jest ciągła niepewność, strach i przemoc.
Nie jest to książka, którą czyta się dla przyjemności. To raczej lektura, która zostaje w głowie i daje do myślenia. Momentami może przytłaczać. Muszę przyznać, że książka jest napisana bardzo przystępnie. Krótkie fragmenty sprawiają, że czyta się ją szybko. Taka forma dobrze pasuje do przedstawionej historii. Nie ma tutaj przesadnie długich opisów czy niepotrzebnego przeciągania. Nie potrafię powiedzieć, że jest to książka, którą „dobrze się czyta”, bo przy takiej historii byłoby to chyba niewłaściwe określenie. Mogę natomiast powiedzieć, że jest dobrze napisana, angażująca i przede wszystkim ważna. Otwiera oczy na cierpienie niewinnych dzieci i pokazuje, że przemoc nie zawsze kończy się w momencie, kiedy kończy się konkretna sytuacja jej ślady mogą zostać z człowiekiem na całe życie.
Czy polecam? Myślę, że tak, ale zdecydowanie nie jest to książka dla każdego. Trzeba mieć świadomość, z jak trudną tematyką mamy do czynienia.

Brak komentarzy: